Kontakt
Opinie

Tlen w wysokich górach – gdzie przebiega granica i kto ją przekracza

Maciej Paszko 25 maja 2026 8 min czytania

8 maja 1978 roku Reinhold Messner i Peter Habeler stanęli na Evereście bez tlenu z butli, podważając granicę, którą przez ćwierć wieku uznawano za praktyczną. Dziś podobne wejście pozostaje rzadkością: do grudnia 2025 roku bez dodatkowego tlenu zdobyły Everest 232 osoby, choć wszystkich wejść było 13 737. Spór nie dotyczy więc sprzętu używanego przez garstkę wspinaczy, lecz standardu obejmującego około 95% zdobywców. Butla zwiększa szanse na szczyt, wymaga jednak transportu, obsługi i planowania przepływu. W sytuacji zagrożenia ma jeszcze inną funkcję – staje się elementem postępowania ratunkowego, a nie częścią dyskusji o stylu.

Co się dzieje z ciałem powyżej siedmiu tysięcy

Na 7000 m ciśnienie atmosferyczne, a wraz z nim ilość dostępnego tlenu, wynosi około 41-42% wartości notowanej na poziomie morza. Odpowiada to efektywnej zawartości tlenu rzędu 8,7%, podczas gdy na poziomie morza jest to 20,9%. Udział tlenu w powietrzu się nie zmienia, lecz spada jego ciśnienie parcjalne, dlatego każdy oddech dostarcza organizmowi mniej tlenu. Na tej wysokości problemem nie jest brak tlenu w atmosferze, lecz zbyt mała liczba jego cząsteczek przypadająca na wdech.

Spadek ciśnienia parcjalnego przekłada się na niższą saturację, wolniejszą pracę i ograniczoną zdolność regeneracji. Określenie „strefa śmierci” odnosi się do najwyższej części góry, gdzie organizm nie jest w stanie trwale wyrównać skutków niedotlenienia. Na szczycie Everestu, położonym na wysokości 8848 m, dostępne ciśnienie odpowiada mniej więcej jednej trzeciej wartości z poziomu morza. Nawet po aklimatyzacji człowiek funkcjonuje tam z ograniczonym zapasem fizjologicznym.

W dokumentach medycyny górskiej opisano również stopniową utratę masy ciała od wysokości około 5000 m. Może ona wynosić od jednego do dwóch kilogramów tygodniowo i obejmować zarówno tkankę tłuszczową, jak i mięśnie. Długi pobyt oraz kolejne rotacje oznaczają zatem narastające osłabienie jeszcze przed atakiem szczytowym. Tlen z butli nie usuwa tego procesu, ale podczas marszu ogranicza skalę niedotlenienia wynikającego z niskiego ciśnienia.

Bez tlenu: historia i dziś

Tlen z butli był standardem podczas wejść na Everest od 1953 roku. Messner i Habeler zerwali z tą praktyką 8 maja 1978 roku, dokonując pierwszego wejścia bez dodatkowego tlenu. 20 sierpnia 1980 roku Messner powtórzył ten wynik samotnie. Jego wcześniejsza deklaracja, że zamierza zrobić to „by fair means” albo wcale, lokowała rezygnację z butli w sferze stylu, nie medycznej konieczności.

Do grudnia 2025 roku na Evereście odnotowano 13 737 wejść i 339 zgonów. Bez tlenu weszły 232 osoby, czyli około 1,7% wszystkich zdobywców. Wspinacze korzystający z butli mieli przy tym 20 razy większą szansę dotarcia na szczyt. Wejście bez tlenu pozostaje marginesem nawet po blisko pięciu dekadach od wyczynu Messnera i Habelera.

Skalę współczesnego ruchu pokazał sezon 2024. Nepal wydał 414 pozwoleń cudzoziemcom, a do 22 maja odnotowano 379 wejść; w najbardziej zatłoczone dni na szczyt docierało od 100 do 160 osób. Około 95% zdobywców korzystało z tlenu. Tak duża koncentracja prób w krótkim oknie pogodowym sprawia, że wybór stylu staje się częścią planowania tempa, zapasów oraz pracy przewodników.

Od stycznia 2025 roku Nepal wymaga przewodnika, przy czym jeden może prowadzić maksymalnie dwóch klientów. W kwietniu 2025 roku wprowadzono też wymóg wcześniejszego wejścia na siedmiotysięcznik w Nepalu, stosowany od wiosny 2026 roku, a w lutym 2026 roku ustawę turystyczną przyjęło Zgromadzenie Narodowe. Nepal nie zakazał wejść bez dodatkowego tlenu, podczas gdy po stronie tybetańskiej zrobiły to Chiny. Granica dopuszczalnego stylu zależy więc również od strony góry i obowiązujących tam regulacji.

Argumenty za i przeciw w słowach wspinaczy

Deklaracja Messnera „by fair means” sprowadzała spór do reguł, które wspinacz przyjmuje przed wejściem. Brak butli oznacza rezygnację ze sprzętu zwiększającego szansę na szczyt, lecz odbywa się w warunkach, w których organizm traci masę ciała, a wydolność spada wraz z wysokością. Dla zwolenników takiego podejścia wejście bez tlenu jest odrębną kategorią osiągnięcia. Statystyka 232 osób na 13 737 wejść pokazuje, jak wąska pozostaje ta grupa.

Inaczej rozkłada akcenty wypowiedź Adama Bieleckiego z 2018 roku: „Z jednej strony mamy wyprawy komercyjne z dużą ilością obsługi i klientów, którzy dzięki dodatkowemu tlenowi i przewodnikom pokonują górę”. Tlen występuje tu razem z rozbudowanym zapleczem, a nie jako pojedynczy element osobistego wyposażenia. W takim modelu butle, przewodnicy i przygotowana droga tworzą jeden system prowadzenia klientów. Spór o tlen jest zarazem sporem o to, ile pracy i ryzyka przejmuje zespół obsługujący wejście.

Kontrargument nie ogranicza się do większej szansy na szczyt. Griffith Pugh, fizjolog brytyjskiej wyprawy na Everest z 1953 roku, pisał, że tlen wyraźnie zwiększa zdolność odbierania otoczenia, a przecież właśnie po to ludzie się wspinają. W jego ujęciu butla pozwala zachować większą świadomość tego, gdzie się jest, zamiast sprowadzać pobyt wysoko do walki o każdy oddech. Jest to argument za doświadczeniem góry w lepszej kondycji, choć osiągnięcie pozostaje klasyfikowane inaczej niż wejście bez tlenu.

W sezonie 2025 odnotowano około 846 wejść na Everest z obu stron, wliczając Szerpów i przewodników. Kami Rita osiągnął wówczas szczyt po raz 31. Chiny limitują liczbę pozwoleń do około 300, natomiast Nepal nie ma formalnego limitu. Przy takiej skali rozbieżność między indywidualnym wyborem wspinacza a zorganizowanym ruchem komercyjnym staje się widoczna w liczbie osób, butli i zespołów pracujących na drodze.

Tlen a komercjalizacja

Nowym zjawiskiem nie jest użycie dodatkowego tlenu, lecz skala jego wykorzystania. Butle stanowiły standard na Evereście od 1953 roku, a obecnie korzysta z nich około 95% zdobywców. Typowy przepływ podczas wejścia wynosi od dwóch do trzech litrów na minutę. W zależności od przepływu i wysokości efekt odpowiada obniżeniu odczuwanego wpływu wysokości o kilkaset do około tysiąca metrów, nie zaś przeniesieniu organizmu do warunków panujących kilka kilometrów niżej.

Butla Poisk przy przepływie dwóch litrów na minutę wystarcza na około 6,5 godziny. W systemie Summit Oxygen z 2023 roku reduktor pozwala zmieniać przepływ co 0,5 litra na minutę, do maksymalnie czterech litrów. Pełna butla o pojemności czterech litrów i ciśnieniu 300 bar waży 3,89 kg. Mniejsza, trzylitrowa butla przy przepływie od dwóch do trzech litrów na minutę wystarcza na około sześć godzin.

Większość klientów potrzebuje co najmniej czterech butli, co zmienia indywidualny element wyposażenia w zadanie transportowe. Masa jednego pełnego zbiornika mieści się w przybliżeniu między 2,6 a 3,89 kg, zależnie od modelu. Do tego dochodzą reduktor, maska oraz konieczność rozmieszczenia zapasu na drodze. Cztery butle oznaczają plan przepływu liczony w godzinach oraz ładunek, którego wniesienie i przygotowanie wymaga pracy całego zespołu.

Rola Szerpów i przewodników nie kończy się na wskazywaniu drogi. W modelu komercyjnym obsługa przygotowuje zapasy, przenosi wyposażenie i umożliwia klientowi zmianę butli w kolejnych punktach wejścia. W sezonowych statystykach Szerpowie oraz przewodnicy są zaliczani do łącznej liczby zdobywców, ponieważ sami przechodzą całą drogę i ponoszą skutki wysokości. Liczba wejść nie pokazuje więc wyłącznie klientów stojących na szczycie, lecz także ludzi pracujących na ich wynik.

Koszt pozwolenia po stronie nepalskiej wynosił 11 000 dolarów, a od wiosny 2026 roku wzrósł do 15 000 dolarów. Sama opłata urzędowa nie obejmuje zapasu tlenu, pracy przewodników ani transportu butli. Obowiązek zatrudnienia przewodnika w proporcji jeden na maksymalnie dwóch klientów formalizuje model, który wcześniej funkcjonował przede wszystkim jako praktyka agencji. Komercjalizacja wynika z połączenia kosztów, regulacji i rozbudowanej obsługi, a tlen jest jednym z najbardziej widocznych elementów tego systemu.

Kiedy tlen ratuje życie

W dokumentach medycyny górskiej tlen nie jest rozpatrywany jako znak stylu, lecz jako element postępowania w ciężkich zaburzeniach wysokościowych opisywanych jako HAPE i HACE. Pierwszym działaniem pozostaje natychmiastowe zejście, a dostępny tlen podaje się równolegle. Protokoły wymieniają również nifedypinę przy HAPE oraz deksametazon przy HACE. Są to sytuacje wymagające pomocy medycznej, dlatego ocenę objawów i zastosowanie leków należy pozostawić lekarzowi medycyny górskiej.

Ratunkowa funkcja tlenu nie zależy od tego, w jakim stylu rozpoczęto wejście. Wspinacz idący bez butli może skorzystać z zapasu zespołu po załamaniu stanu zdrowia, podobnie jak uczestnik wyprawy komercyjnej może potrzebować większego przepływu podczas zejścia. Zapas ma wtedy umożliwić ograniczenie niedotlenienia w czasie ewakuacji. Etykieta wejścia staje się sprawą drugorzędną wobec sprowadzenia człowieka niżej.

Zimą 2021 roku Nirmal Purja jako jedyny z dziesięciu uczestników pierwszego zimowego wejścia na K2 dotarł na szczyt bez dodatkowego tlenu. Został tym samym pierwszym człowiekiem, który wszedł zimą na K2 bez butli, choć pozostali członkowie grupy wybrali inny sposób działania. Granica między wejściem z tlenem i bez niego jest wyborem etycznym oraz sportowym, nie granicą medyczną. W ratownictwie butla przestaje definiować styl, a służy utrzymaniu człowieka przy życiu podczas zejścia.

Czytaj też: Kolejki na Evereście, Komercjalizacja alpinizmu i Aklimatyzacja pod K2.