Polski alpinizm po 2025 – co zmienia nowe pokolenie
22 września 2025 roku Andrzej Bargiel wszedł na Everest bez tlenu z butli, a następnie jako pierwszy zjechał na nartach do bazy bez jego użycia. W drodze spędził noc w obozie drugim na 6400 m. Ten projekt nie wyrósł jednak z jednego sezonu: próba z 2019 roku zakończyła się z powodu seraka, a w 2022 roku Bargiela i Janusza Gołąba zatrzymał wiatr. Polski alpinizm po 2025 roku coraz częściej opiera się na wieloletnich projektach jednostek oraz małych zespołów, które samodzielnie określają cel, styl i granice akceptowanego ryzyka. Zmiana dotyczy także finansowania, obecności w mediach i stosunku do dziedzictwa wypraw narodowych.
Co zrobiło pokolenie lat osiemdziesiątych
W 1985 roku polski zespół dokonał pierwszego zimowego wejścia na Dhaulagiri, prowadząc akcję klasyczną grzędą północno-wschodnią. Rok później Jerzy Kukuczka wytyczył nowe drogi na południowej ścianie K2 oraz północno-wschodniej ścianie Manaslu. Jego próba rozwiązania południowej ściany Lhotse zakończyła się jego śmiercią 24 października 1989 roku. Ambicją tamtego środowiska było łączenie pierwszych wejść zimowych z wytyczaniem dróg na ścianach ośmiotysięczników.
Ten model powrócił w kolejnych dekadach za sprawą wspinaczy wychowanych już po największych polskich wyprawach. Adam Bielecki i Janusz Gołąb stanęli na Gaszerbrumie I 9 marca 2012 roku około 8:30 czasu lokalnego, dokonując pierwszego zimowego wejścia. Bielecki wszedł zimą także na Broad Peak 5 marca 2013 roku; podczas zejścia zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Instytucjonalną ciągłość miał zapewnić program Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera, prowadzony w latach 2016-2020, przemianowany w 2019 roku i wspierany wtedy przez Hasco-Lek. Piotr Tomala zrezygnował z funkcji szefa programu w 2021 roku.
Co robi nowe pokolenie
Bartek Ziemski przeniósł ciężar z pierwszych wejść zimowych na skialpinizm wysokościowy. Zjechał na nartach z dziewięciu ośmiotysięczników: Broad Peaku i Gaszerbruma II w 2022 roku, Annapurny i Dhaulagiri w 2023, Makalu i Kanczendzongi w 2024, Manaslu w 2025 oraz Lhotse i Everestu w 2026. Dwa ostatnie wejścia odbył bez tlenu z butli. Po zjeździe z Everestu powiedział: „Ja nie lubię poręczy, bo mnie to męczy”. Jego projekt zachowuje wielosezonową skalę dawnych programów, lecz koncentruje się na narciarskim połączeniu wejścia i zejścia.
Drugi kierunek prowadzi ku niższym, słabiej rozpoznanym szczytom i stromym ścianom. Michał Czech, Wadim Jabłoński i Adam Kaniak 15 września 2025 roku dokonali prawdopodobnie pierwszego wejścia na Chumik Kangri o wysokości 6754 m w masywie Saltoro w Karakorum. Zespół przeszedł południową ścianę liczącą około 1000 m, działał w stylu alpejskim, a cała akcja wraz z zejściem trwała trzy dni. Mała liczba uczestników ogranicza zaplecze i możliwość podziału pracy, lecz pozwala szybciej reagować na warunki oraz prowadzić wspinaczkę bez rozbudowanej infrastruktury obozowej.
Dziedzictwo zimowego himalaizmu pozostaje zamkniętym rozdziałem pod względem pierwszych wejść na ośmiotysięczniki. Zespoły czysto polskie zdobyły zimą jako pierwsze Everest, Manaslu, Dhaulagiri, Czo Oju, Kanczendzongę, Annapurnę, Lhotse, Gaszerbrum I i Broad Peak. Przy pierwszym zimowym wejściu na Sziszapangmę w 2005 roku Piotr Morawski wspinał się z Simone Moro. Ostatni niezdobyty zimą ośmiotysięcznik, K2, osiągnęli Nepalczycy 16 stycznia 2021 roku, dlatego młodsi Polacy szukają celów poza dawną tabelą pierwszeństwa.
Co się zmieniło w finansowaniu i stylu
Program Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera miał określone ramy czasowe, kierownictwo i sponsora, natomiast współczesne projekty częściej budowane są wokół konkretnego wspinacza. Oznacza to większą swobodę w wyborze celu, ale skupia odpowiedzialność organizacyjną w rękach mniejszej liczby osób. Po wejściu na Everest Bartek Ziemski opisał swoje przygotowanie słowami: „Wziąłem ze sobą wszystko, żeby być w pełni niezależnym, bo to daje komfort psychiczny”. Niezależność staje się elementem stylu, a nie wyłącznie rozwiązaniem logistycznym.
Mały skład ma w polskim wspinaniu również formę długiej, technicznej pracy w ścianie. Marek Raganowicz spędził samotnie 35 dni na Polar Sun Arm na Ziemi Baffina, wytyczając w 2022 roku MikroKozmik Variations A4+ M5. Wcześniej wspólnie z Marcinem Tomaszewskim poprowadził Superbalance w 2012 roku, a w 2015 roku zespół pracował przez 18 dni nad drogą Katharsis na Trollveggen. Takie przedsięwzięcia nie potrzebują wielkiej liczby uczestników, wymagają za to transportu wyposażenia, długiego pobytu i finansowania podporządkowanego jednej drodze.
Zmienił się także sposób budowania widoczności dokonań. Relacja publikowana bezpośrednio po zejściu pozwala opisać decyzje sprzętowe i przebieg akcji, zanim projekt zostanie oceniony przez szersze środowisko. Inną funkcję pełnią nagrody: Wojciech Kurtyka w 2016 roku przyjął Piolet d’Or za całokształt, choć w 2010 roku odmówił jego przyjęcia. Ceremonie Piolets d’Or odbywały się w Lądku-Zdroju w latach 2018-2020, włączając polski festiwal w międzynarodowy obieg oceniania przejść.
Co tracimy, co zyskujemy
Rozproszenie projektów osłabia wspólną opowieść, którą łatwo tworzyła duża wyprawa działająca pod jednym szyldem. W małym zespole trudniej rozdzielić transport, dokumentację, poręczowanie i działania ratunkowe, a wycofanie jednego uczestnika może zmienić cały plan. Jednocześnie wspinacze nie muszą podporządkowywać celu rozbudowanej strukturze organizacyjnej. Mogą wybrać ścianę, linię narciarską albo szczyt leżący poza głównym obiegiem wypraw komercyjnych.
Zyskiem jest różnorodność stylów oraz bardziej przejrzysta odpowiedzialność za decyzje. Stratą może być słabszy przepływ doświadczenia między zespołami, jeśli wiedza pozostaje zamknięta w relacji z pojedynczego projektu. Środowisko potrzebuje więc rzetelnych raportów, opisów wycofów i dokumentacji przejść, a nie wyłącznie informacji o osiągnięciu celu.
Nowe pokolenie nie kontynuuje jednego programu polskiego alpinizmu, lecz tworzy wiele równoległych modeli działania. O jego znaczeniu zdecydują trwałość projektów, jakość dokumentacji i styl przejść, ponieważ lista pierwszych zimowych wejść na ośmiotysięczniki została już zamknięta. Po 2025 roku pole rywalizacji przesuwa się z narodowego pierwszeństwa ku wyborowi drogi, samodzielności zespołu i sposobowi zejścia.
Czytaj też: Adam Bielecki, Artur Hajzer i Czy potrzebujemy jeszcze wypraw narodowych.