Schronisko PTTK Markowe Szczawiny — w cieniu Diablaka
Pod północną ścianą Babiej Góry ziemia jest inna — ciemna, wilgotna, przesiąknięta źródlaną wodą, pokryta mchami i paprociami, które nawet w środku lata rzadko wysychają. Schronisko Markowe Szczawiny stoi w tym miejscu od ponad stu lat, choć nie bez przerw i dramatycznych w historii epizodów. To jeden z tych obiektów, które w polskim pejzażu górskim mają ciężar nie tylko fizyczny, ale i sentymentalny — drewniana bryła pod Diablakiem kojarzy się pokoleniom turystów z konkretnym zapachem żywicy i herbaty, z konkretnym widokiem na strome zbocze, które trzeba jutro pokonać.
Lokalizacja i historia
Markowe Szczawiny leżą na wysokości 1180 m n.p.m., po północnej stronie Babiej Góry, w Beskidzie Żywieckim, na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego. Nazwa pochodzi od źródeł szczawinowych — mineralnych wód znanych w tej okolicy od dawna — i od Marka, legendarnego zbójnika, do którego śladów odwołuje się kilka beskidzkich nazw. Schronisko jest jedynym stałym punktem noclegowym na całym obszarze Babiogórskiego Parku Narodowego.
Historia stałego schronienia w tym miejscu zaczyna się w 1906 roku, gdy Towarzystwo Tatrzańskie wybudowało pierwsze schronisko na Markowych Szczawinach. Ten pierwszy obiekt spłonął. Po odbudowie, w okresie międzywojennym, schronisko funkcjonowało pod zarządem kolejnych organizacji turystycznych; po 1945 roku przeszło pod opiekę PTTK i przez kilkadziesiąt lat służyło kolejnym pokoleniom turystów odwiedzających Babią Górę.
W 2007 r. rozebrano stary obiekt z 1906 r., a 21 listopada 2009 r. otwarto nowe schronisko zaprojektowane na potrzeby Babiogórskiego Parku Narodowego. Projektanci zdecydowali się na zachowanie drewnianego charakteru bryły, choć wyposażenie wnętrz jest zupełnie nowe. Nowy obiekt jest znacznie lepiej przystosowany do wymogów ochrony przeciwpożarowej i standardów sanitarnych niż poprzedni.
Otoczenie schroniska jest objęte ochroną ścisłą Babiogórskiego Parku Narodowego. Babia Góra jest jednym z kilku pasm w polskich Beskidach, gdzie zachowały się pierwotne lasy reglowe — świerkowe bory z podrostem jodły, buka i jaworu, z bogatą roślinością runa. Schodzenie ze szlaków jest surowo zakazane, a samochody nie docierają w okolice schroniska — wszystkie dostawy odbywają się inaczej.
Babia Góra ma w polskiej kulturze górskiej szczególne miejsce — to „matka burz”, szczyt, który potrafi w kwadrans zamknąć się w chmurach i zaatakować piorunami turystów, którzy jeszcze minutę temu cieszyli się słońcem. Zapis meteorologiczny w Markowych Szczawinach prowadzony jest od dziesięcioleci i dokumentuje tę zmienność — średnia liczba dni z burzą na Diablaku jest kilkukrotnie wyższa niż w sąsiednich pasmach. Dla turysty planującego wejście na szczyt, informacja o prognozie pogody to nie opcja, lecz obowiązek.
Jak dojść
Schronisko leży wyłącznie przy szlakach pieszych; dojazd samochodem jest niemożliwy. Wszystkie szlaki na Markowe Szczawiny prowadzą przez las reglowy i wymagają dobrego obuwia — podejścia bywają błotniste po opadach, a korzenie i mokre kamienie są stałym elementem nawierzchni.
- Z Zawoi-Markowe (szlak zielony) — ok. 2–2,5 h; trasa przez las reglowy, stopniowe podejście, najbardziej popularne dojście.
- Z Zawoi-Czatoża (szlak niebieski przez Głodną Wodę) — ok. 2,5–3 h; bardziej urozmaicona trasa, mniej uczęszczana niż szlak z Markowego.
- Z Oravic po słowackiej stronie (szlak czerwony przez Przełęcz Brenistie lub Przełęcz Brona) — ok. 3–4 h od słowackich miejscowości; opcja dla wędrowców przechodzących grzbietem z Orawy.
- Diablak ma faktycznie ok. 1723–1724 m n.p.m. według pomiarów LiDAR z 2014 i 2019 r. Tradycyjnie podawane 1725 m jest wartością historyczną, wciąż obecną na wielu mapach, ale nieaktualną. zejściem szlakiem czerwonym — ok. 1–1,5 h; zwykle jako etap zejścia po zdobyciu szczytu.
Czego się spodziewać
Markowe Szczawiny to schronisko kameralne — kilkadziesiąt miejsc noclegowych, sala jadalna ze stołami przy oknach wychodzących na zbocze, krótkie korytarze i charakterystyczny zapach drewna. Po pożarze i odbudowie standard wnętrz jest wyraźnie lepszy niż w wielu starszych beskidzkich obiektach: toalety i prysznice działają poprawnie, ogrzewanie jest sprawne, a obsługa dobrze znana stałym bywalcom Babiej Góry.
Kuchnia serwuje proste potrawy górskie: bigos, żurek, grzane napoje, oscypek, naleśniki. Nic wymyślnego, ale porcje solidne i ceny akceptowalne jak na schronisko w parku narodowym. W sezonie letnim — zwłaszcza latem i wczesną jesienią — miejsca noclegowe wypełniają się szybko; rezerwacja z kilkudniowym wyprzedzeniem jest wskazana.
Zimą Markowe Szczawiny mają zupełnie inny charakter. Ruch jest ograniczony, warunki pogodowe na Diablaku bywają ekstremalne (Babia Góra jest znana z gwałtownych zmian pogody i silnych wiatrów), a schronisko jest czynne, ale z ograniczoną kuchnią i mniejszą liczbą pracowników. To czas dla tych, którzy lubią ciszę i rozumieją górski szacunek. Wejście na Diablak zimą bez odpowiedniego sprzętu i rozeznania w warunkach lawinowych jest wyjątkowo nierozsądne — północne zbocze Babiej Góry jest jednym z kilku miejsc w polskich Beskidach, gdzie zagrożenie lawinowe jest realne.
Wejście na Diablak z Markowych Szczawin jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących tras w całych Beskidach — nie ze względu na trudność techniczną (szlak jest znakowany i nie wymaga specjalistycznego sprzętu poza zimą), lecz ze względu na dramaturgię terenu. Las reglowy ustępuje stopniowo kosówce, kosówka ustępuje skalistemu zboczu, a ze szczytu otwiera się panorama, która wyraźnie pokazuje, gdzie kończą się Beskidy i gdzie rozpoczyna się inny świat.
Schronisko odgrywa też rolę, której nie widać w folderach turystycznych — jest punktem obserwacyjnym dla pracowników Babiogórskiego Parku Narodowego i bazą dla ekip naukowych badających ekosystem regla górnego. Naukowcy z kilku polskich uczelni prowadzili tu długotrwałe badania fenologiczne i klimatologiczne, korzystając z całorocznej obecności schroniska jako jedynego stałego punktu infrastruktury na obszarze parku. Gości schroniska, którzy przypadkowo trafiają tu w trakcie takich projektów, można usłyszeć dyskutujących ze strażnikami parku o tym, co zmienia się na zboczu — i to jest jedna z mniej oczywistych wartości tego miejsca.
Co warto zobaczyć w okolicy
Markowe Szczawiny mają jedną cechę, która odróżnia je od większości popularnych schronisk w Polsce: zbliżając się do budynku od strony doliny, nie czuje się, że wchodzi się do infrastruktury turystycznej. Schronisko stoi w lesie, jego drewniana bryła jest ciemna od wilgoci i żywicy, a otoczenie — naturalne, nieprzystrzyżone, bez wytyczonych placów — sprawia, że pierwsze wrażenie jest bliskie kontaktowi z naturą, a nie z obiektem gastronomicznym.
- Diablak (Babia Góra, 1725 m n.p.m.) — najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich i Karpat Zewnętrznych po stronie polskiej (poza Tatrami); szlak czerwony z Markowych Szczawin, ok. 1–1,5 h na szczyt; panorama przy dobrej pogodzie obejmuje Tatry, Pieniny i słowackie pasma.
- Mała Babia Góra (Cylu, 1517 m n.p.m.) — wierzchołek w grzbiecie zachodnim, dostępny szlakiem zielonym; bardziej spokojny, mniej odwiedzany, z ładnymi widokami na grzbiet główny.
- Rezerwat ścisły na zboczu Diabla — obszar ochrony ścisłej z pierwotnym lasem bukowo-świerkowym, gdzie drzewa są pozostawione naturalnemu procesowi; schronisko jest jedynym miejscem, z którego można obserwować pogranicze pięter roślinnych na tym zboczu.
- Mosorny Groń (1047 m n.p.m.) — popularny punkt widokowy w kierunku Zawoi, dostępny szlakiem z Zawoi; lżejsza alternatywa dla tych, którzy nie mają kondycji na Diablaka tego samego dnia.
- Zawoja — wieś rozciągnięta w dolinie pod Babią Górą, jedna z dłuższych wsi w Polsce; z kilkoma kawiarniami, kościołem z widokiem na masyw i małym muzeum Babiogórskim.
- Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.) — przełęcz na granicy polsko-słowackiej, dostępna od strony Zawoi; punkt wyjścia w kierunku grzbietu granicznego na zachód od Babiej Góry.